Chutnik, Dunin, Sobolewska. O Krivoklacie

Wczoraj swoją premierę miał Krivoklat - nowa powieść Jacka Dehnela, która opowiada niesamowitą historię "kwasowego wandala".

Dziś prezentujemy Wam fragmenty pierwszy recenzji tej doskonałej prozy pióra. O Krivoklacie napisały już m.in. Justyna Sobolewska, Sylwia Chutnik czy Kinga Dunin. Zapraszamy do lektury.

„Autor stworzył swoją własną postać, by w zgrabnej i zjadliwej opowieści zadać kilka pytań o to, co się dzieje ze sztuką dzisiaj.“ – Justyna Sobolewska

„Starannie wybrana, skądinąd niełatwa forma i konstrukcja tej prozy, zwarty, pozbawiony oddechu strumień słów nasuwają myśl o brawurze, a nawet dezynwolturze, świadczącej o świetnym opanowaniu warsztatu i umiejętności posługiwania się słowem. I pomyśleć, że autor ma dopiero trzydzieści sześć lat. I że pisanie tej książki zajęło mu zaledwie dziesięć miesięcy.” – Anda Rottenberg

„Pokusa, aby oprzeć konstrukcję powieści na monologu bohatera, jest zrozumiała. Nie ma to jak posadzić osobę i spisać jej słowa. Ale potrzeba nie lada talentu, aby opowieść była ciekawa od początku do końca. Spójna, bez zbędnej wielowątkowości. Językowo konsekwentna. Zwyczajnie wciągająca. Jackowi się to udało, ale on nigdy, jako pisarz, nie zanudzał. Wydawać by się mogło, że erudyta katować nas będzie trudnymi wyrazami i faktami, których nie zdołamy sprawdzić, bo komu by się chciało. Ale on przedstawia historię sztuki (a przy okazji, podobnych do Krivoklata znanych niszczycieli i wandali) jakby przy okazji, ustami zamkniętego w ośrodku dla nerwowo chorych wrażliwego buntownika.
W powieści panuje nastrój niczym w Locie nad kukułczym gniazdem. Groza szpitala psychiatrycznego nie pozwala na żadną inicjatywę poza organizowanymi przez personel warsztatami. Mamy ochotę razem z głównym bohaterem uciec stamtąd i wspólnie z nim wybrać się do jakiegoś muzeum. Zniszczyć coś na przekór zadowolonym z siebie mieszczanom, z których kpi Dehnel niczym Thomas Bernhard. Słowa tego znanego w Polsce głównie za sprawą spektakli Krystiana Lupy dramaturga i pisarza zamieszczone są jako motto do Krivoklata. Czytamy w nim, że „Ludziom się wydaje, że posiadają rozsądek, choć są zupełnie pozbawieni rozsądku”. Tak jest pewnie i z bohaterem nowej powieści Dehnela. Ale w jego postawie, jego wrażliwości jest coś fascynującego, a potok słów, które czytamy, niesie nas dalej niż rozważania o sztuce.” – Sylwia Chutnik

„Jacek Dehnel swoją nową powieść „Krivoklat” napisał językiem szaleńca, który schwyciwszy przypadkowego słuchacza, musi opowiedzieć mu historię swojego życia. I nie pozwala się od tej historii uwolnić. (...) Jak znaleźć szczęście w kontakcie ze sztuką, gdzie leży tajemnica udanego związku, czy wszyscy muszą zachwycać się tym samym i w taki sam sposób – takie pytania pojawiają się podczas lektury hipnotyzujących fraz Dehnela. I dają pole do dyskusji. Oby było z kim.“ – Jerzy Doroszkiewicz

„Ciągnie się, bo Krivoklat, jak można przeczytać na czwartej stronie okładki, co może służyć nie tylko jako zachęta, ale także podpowiedź dla czytelników, którzy sami na to nie wpadną, jest pastiszem antymieszczańskiej twórczości Thomasa Bernaharda (...) Czy książeczka Dehnela jest zabawna? Miejscami bardzo. Jeżeli kogoś nie zrazi to gadulstwo, które jest tym razem swoją własną parodią, lekko dopłynie do końca. To taka błyskotka. Dehnelowi jest do twarzy z błyskotkami.“ – Kinga Dunin

Komentarze

Komentarze